Kliknij tutaj --> 🦫 całodzienna letnia wyprawa na rysy
Tatry listopad – wejście na Rysy. Drugim naszym listopadowym wypadem było „zimowe” wejście na Rysy. Zimowe piszę w cudzysłowie, bo rzeczywiście śniegu jest sporo (miejscami po kolana) jest lekki przymrozek, oblodzone fragmenty, ale z drugiej strony śniegu nie ma na tyle, żeby mówić o zagrożeniu lawinowym i jest dobrze zwarty
Rysy są w Polsce szeroko znane, bo stanowią część naszych polskich Tatr i są jednocześnie najwyższym szczytem do zdobycia w Polsce przez turystów. O tym, jak wygląda wejście na Rysy i czym charakteryzuje się najwyższy w Polsce wierzchołek, opowiemy sobie niżej. Zaprezentujemy również najlepsze szlaki do wejścia na Rysy dla początkujących i dla zaawansowanych. Poświęcimy […]
🌺Przedstawiamy odcinek ”Wyprawa na Rysy”.SKLEP: https://www.mainkacreations.comTIKTOK: https://www.tiktok.com/@mainkatvINSTA: https://www.instagram.com/robe
Relacje z podróży Góry Korona Gór Polski Wyprawa na Rysy od polskiej strony, czyli jak się przygotować i przetrwać całodniową wyprawę po górach mini-20160629_144010 w dniu 16 stycznia 2017 16 stycznia 2017
Wyprawa na Rysy to poważne przedsięwzięcie, więc warto odpowiednio się przygotować. Oto kilka rzeczy, które powinieneś spakować: Ciepłą odzież i kurtkę przeciwdeszczową,
Site De Rencontre Seniors Gratuit Non Payant. Zapraszam na całodzienną wycieczkę na najwyższy szczyt Polski, Rysy w towarzystwie przewodnika tatrzańskiego. Rysy – szczyt w głównej grani Tatr o wysokości 2503 Niższy z wierzchołków o wysokości 2499 jest najwyższym szczytem w Polsce. Na oba wierzchołki prowadzą znakowane szlaki turystyczne od strony Polskiej i Słowackiej. Obowiązkowy punkt każdego tatrzańskiego turysty. Widoczny wierzchołek Rysów. Jako pierwsi na wierzchołek Rysów weszli: latem – Eduard Blásy z przewodnikiem Jánem Driečnym , 1840 r., zimą – Theodor Wundt z przewodnikiem Jakobem Horvayem, 1884 r. Pójść w ślady pierwszych zdobywców można na dwa sposoby: Trudny – wejście od Polskiej strony, z Morskiego Oka – czas przejścia ok. 7 godzin. Szlak mocno eksponowany, na dużym odcinku ubezpieczony łańcuchami. Wycieczkę rozpoczynamy w Morskim Oku 1395 skąd kierujemy się nad Czarny Staw pod Rysami. Następnie czeka nas mozolne podejście zakosami na Bulę pod Rysami 2054 Nieco nad Bulą znajdziemy pierwsze sztuczne ułatwienia w postaci łańcuchów, które od teraz będą nam towarzyszyć prawie na sam szczyt. Po ok. 4 godzinach od Morskiego Oka zdobywamy Rysy – najwyższy szczyt Polski – 2499 , oraz ich wyższy znajdujący się w całości po Słowackiej stronie wierzchołek – 2503 Na całej trasie podziwiać będziemy strzeliste wierzchołki Tatr, swoim ogromem przypominające te alpejskie . W przypadku tego wariantu, noc poprzedzającą wyjście na szczyt warto spędzić w Schronisku w Morskim Oku, pozwoli nam to zaoszczędzić dużo czasu potrzebnego na dojście do Schroniska. W przypadku wyjścia bezpośrednio z Palenicy Białczańskiej czas przejścia wycieczki wydłuży się do ok. 11 godzin. Morskie Oko, a nad nim kocioł Czarnego Stawu z górującymi nad nim Rysami. Średnio trudny – szlak ze Słowacji – czas przejścia ok. 6-7 godzin. Szlak trudny technicznie tylko na krótkim odcinku między Żabimi Stawami, a Chatą pod Rysami. Szlak rozpoczynamy przy Popradzkim Stawie, skąd Doliną Mięguszowiecką udamy się w kierunku Doliny Żabiej Mięguszowieckiej. Na tym odcinku towarzyszyć nam będą wspaniałe widoki na Grań Baszt. Po odpoczynku nad Żabimi Stawami pójdziemy do Chaty pod Rysami. Tutaj na krótkim odcinku w wyjściu pomogą nam zamontowane na stałe łańcuchy. Z Chaty pod Rysami już tylko 1 godzina drogi i przez przełęcz Wagę zdobędziemy Rysy 2503 Wypadku tej wycieczki noc poprzedzającą wejście na szczyt warto spędzić w schronisku przy Popradzkim Stawie. W wypadku rezygnacji z noclegu czas przejścia wydłuży się o 2 godziny, oraz około 3 godziny jazdy za Zakopanego i z powrotem. Termin/cena/uwagi: Na Rysy zapraszam w dowolnym terminie przez cały rok. Zimą wejście na Rysy jest mocno uzależnione od warunków pogodowych/sytuacji lawinowej. Cena waha się w granicach 900 – 1500 zł, w zależności od ilości uczestników/pory roku. W cenę wliczone są lonże do asekuracji (Via Ferrata), uprzęże i kaski dla uczestników. Informacje na temat schroniska w Morskim Oku można znaleźć tutaj, przy Popradzkim Stawie tutaj . Aby zarezerwować konkretny termin wystarczy wysłać do mnie maila na adres @ lub zadzwonić 663 760 637. Jeśli masz jakieś pytania również możesz śmiało dzwonić/pisać. Licencjonowany Przewodnik Tatrzański zapewnia państwu w wycieczce na Rysy maksimum bezpieczeństwa. Czarny Staw i Morskie Oko widziane z Buli pod Rysami.
Wędkarstwo jest Twoją pasją? Miłością do łowienia ryb zaraził Cię dziadek? Marzysz o przeżyciu prawdziwej przygody życia, która przyniesie moc cudownych i niezapomnianych wspomnień? W takim razie koniecznie udaj się do Władysławowa by wyruszyć na jedną z wielu morskich wypraw. Jak wygląda taka wyprawa? Na jakie atrakcje mogą liczyć uczestnicy? Informacje na ten temat zawarte zostały w dalszej części artykułu - sprawdź koniecznie co na Ciebie czeka!Władysławowo rajem dla wędkarzy?Dla jednych jest to kierunek idealny na wakacyjny urlop, dla drugich miejsce realizowania swoich pasji. Takie właśnie jest Władysławowo, którego wizytówką są piękne, szerokie i piaszczyste plaże oraz czysta woda. Jak już zapewne wiesz miasto to położone jest na północy naszego kraju i leży tuż nad brzegiem Morza Bałtyckiego. Jak na nadmorski kurort przystało Władysławowo pochwalić może się dużymi portami, bardzo często określa się je jako raj dla wędkarzy. Choć łowisk znajduje się tu wiele to największą atrakcją dla pasjonatów wędkowania są morskie wyprawy na i rozrywka pod okiem profesjonalistówZastanawiasz się, gdzie w tym roku warto byłoby wybrać się na wakacyjny urlop? Jak połączyć przyjemne z pożytecznym? Decydując się na kolejne rodzinne wakacje nad polskim morzem wcale nie musisz się nudzić. Podczas gdy Twoja żona wraz z dziećmi wypoczywać będzie na plaży, możesz w tym czasie skorzystać z organizowanych przez kluby wędkarskie morskich wypraw na ryby. Nie tylko odpoczniesz w sposób taki jaki lubisz najbardziej, ale także poszerzysz dotychczas zdobytą wiedzę w zakresie wędkarstwa. Niezależnie od wyboru ośrodka, wszystkie wyprawy określane są mianem tzw. wypraw na dorsza. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta, w rejonie Władysławowa zlokalizowane są duże ławice dorszy, dlatego też ten gatunek ryb najczęściej widnieje w kartach menu okolicznych restauracji. Co więcej, samodzielnie złowioną rybkę wypatroszysz wraz z pomocą instruktora a następnie zabierzesz do domu by móc przygotować smaczną kolację dla swojej rodziny. Morska wyprawa na ryby - przykładowy plan wyprawyChcesz wiedzieć, jak wygląda prawdziwa morska wyprawa na ryby we Władysławowie? W przypadku większości klubów wędkarskich zbiórka zaczyna się już kilka minut po godzinie piątej rano, tak by punktualnie o szóstej statek mógł opuścić port. Już samo wypłynięcie w głąb morza będzie przygodą życia dla wędkarza takiego jak Ty, który na co dzień łowi ryby w stawie lub jeziorze. Kiedy statek dotrze do miejsca docelowego pod okiem instruktora uczestnicy przystąpią do połowu ryb, w tym przypadku dorszy. Pamiętaj, aby zabrać ze sobą odpowiedni strój oraz sprzęt wędkarski, więcej informacji na temat niezbędnego ekwipunku znajdziesz u samego organizatora. W czasie, kiedy uczestnicy zajmować będą się połowem instruktor opowie o nowych i skutecznych metodach wędkowania na pełnym morzu. Po godzinie 17 wszystkie statki przypływają do z powrotem do portu - tak właśnie kończy się każda przygoda z morską wyprawą na ryby.
Rysy często określane są przez Polaków najwyższym szczytem Tatr. Tak jest, ale tylko po naszej stronie Tatr. My, możemy poszczycić się 2 499 metrami, natomiast Słowacy powiedzą, że najwyższy szczyt w tym paśmie jest Gerlach – ma 2 655 m. Nie przeszkadza to jednak zarówno polskim i słowackim turystom w ich zdobywaniu. Rysy mają trzy wierzchołki, ten po stronie polskiej ma 2 499 m i jest średnim, u naszych południowych sąsiadów znajduje się najniższy 2 473 m i najwyższy – 2 503 m. Nazwa szczytu pochodzi od pożłobionych zboczy kompleksu Niżnych Rysów, Żabiego Szczytu Wyżniego i Żabiego Mnicha. Swoimi kształtami mogą budzić skojarzenia, jakoby góra była silnie porysowana. Rysy zachwycają zarówno pod względem bogatej flory – w górnych ich partiach występują aż 63 gatunki roślin, a także niezwykłą panoramą ze szczytu. Jeśli widoczność jest nieskazitelna, powinniśmy dostrzec oddalony o prawie 100 kilometrów Kraków, co naprawdę robi wrażenie. Historia zdobywania szczytu Tablica Lenina na Rysach (fot. ???) Pierwszą osobą, która zdobyła szczyt Rysów był Eduard Blasy – dokonał tego latem 1840 roku, jego towarzyszem był przewodnik Jan Ruman Driecny. 44 lata później, bo w 1884 roku Rysy zostały zdobyte zimą przez Teodora Wundta. Od tej pory rozpoczęła się nieustanna „ekspansja” szczytu, który w latach 1913-1914 miał zdobyć sam Lenin, o czym świadczy pamiątkowa tablica na szczycie. Są jednak i tacy, którzy w górskie podboje Lenina wątpią. Wśród znanych osób, którzy szczyt zdobyli było również małżeństwo Curie – Maria i Piotr weszli na szczyt w 1899 roku. Coraz śmielsze zdobywanie szczytu doprowadziło do tego, iż w latach 1886-1987 Tatrzańskie Towarzystwo oznakowało i oklamrowało szlak prowadzący od Morskiego Oka. Rysy można zdobyć na dwa sposoby – od strony polskiej lub od słowackiej, z czego ta druga dostępna jest jedynie w sezonie letnim, ze względu na zalegające połacie śniegu. Mimo tego turystyczne wejście od strony Morskiego Oka również jest odradzane, ze względu na zagrożenie lawinowe. Prześledźmy dwie drogi, prowadzące na najwyższy szczyt w Polsce. Szlak na Rysy z Polski Wodogrzmoty Mickiewicza (fot. własna) Aby zdobyć Rysy od strony polskiej musimy dotrzeć do Morskiego Oka. Punktem początkowym jest więc zwykle Palenica Białczańska, dokąd dojeżdża komunikacja autobusowa oraz gdzie można pozostawić samochód. Stąd czeka nas niemal dziesięciokilometrowa wędrówka asfaltową drogą. Dla turystów oszczędzających siły na prawdziwe górskie wojaże jest dobra wiadomość – trasę tę można również pokonać góralską bryczką, jednak do pewnego momentu, potem trzeba ją kontynuować pieszo. Po drodze na Morskie Oko naszej uwadze z pewnością nie umkną Wodogrzmoty Mickiewicza, stworzone przez trzy większe i kilka mniejszych kaskad o wysokości od 3 do 10 metrów. Dotarcie do Morskiego Oka powinno nam zająć około 2 godzin. Teraz rozpocznie się wędrówka czerwonym szlakiem wprost na Rysy. Aby wejść na szlak, musimy obejść Morskie Oko i pokonać podejście nad Czarny Staw pod Rysami, co z pewnością zajmie nie mniej, niż kilkanaście minut, zwłaszcza, że jest dość strome. W tym miejscu radzimy zrobić sobie przerwę. Teraz czeka nas już tylko ponad trzygodzinna wędrówka na Rysy po bardzo stromym zboczu – różnica wysokości wynosi tutaj aż 900 metrów. Po drodze naszym oczom z pewnością nie umknie wspaniały widok na Morskie Oko i Czarny Staw. Rysy – najwyższy szczyt (fot. Makarczuk, WikiMedia) Dolina Ciężka (fot. Krzysztof Dudzik, WikiMedia) Począwszy od Kotła pod Rysami rozpoczyna się strome, ale nie aż tak trudne podejście z łańcuchami, potem czeka nas przejście na wschodnią stronę grani, nad dość trudną przepaścią (to również jest zabezpieczone łańcuchami i klamrą). Stąd na szczyt jest już naprawdę niedaleko. Z wierzchołka rozpościera się wspaniały widok na najwyższe szczyty Tatr. Widać Gerlach, Wysoką i Lodowy Szczyt, doliny, w tym Mięguszowiecką, Rybiego Potoku i Białej Wody oraz na Tatry Zachodnie. Widoczność tym lepsza, im wcześniej na szczyt dotrzemy. Zejście jest tą samą trasą, chyba że chcemy udać się na stronę słowacką. Szlak turystyczny ze Słowacji Dolina Mięguszowiecka (fot. Jerzy Opioła, WikiMedia) Planując zdobycie Rysów, możemy wybrać również nieco łagodniejszą trasę od strony słowackiej, podążając Doliną Mięguszowiecką. Jest ona o wiele krótsza od tej po stronie polskiej, a i różnica w wysokości jest mniejsza. Musimy pamiętać, że szlak jest czynny w sezonie letnim – od czerwca do listopada, ze względu na zagrożenie lawinowe. Na szczyt dotrzemy wybierając niebieski szlak rozpoczynający się od schroniska nad Popradzkim Stawem (1500 m). Potem, podążając Doliną Mięguszowiecką dotrzeć do Żabich Stawów Mięguszowieckich. W tym miejscu trasa powinna być kontynuowana szlakiem czerwonym do schroniska Chata pod Rysami i dalej do przełęczy Waga. Wejście na Rysy powinno zająć 3,5 godziny lub więcej, w zależności od przygotowania i warunków pogodowych. Chata pod Rysami Chata pod Rysami (fot. Not2bad, WikiMedia) Schronisko to, określane często mianem Schroniska pod Wagą (nazwa przełęczy) jest najwyżej położonym tego typu obiektem w Tatrach – wysokość 2250 m brzmi naprawdę imponująco. Chata czynna jest w sezonie letnim i nie prowadzi do niej żadna droga dojazdowa. Zaopatrzenie we wszelkie produkty odbywa się za życzliwością turystów lub „nosiczków”, czyli tatrzańskich tragarzy. Energia elektryczna pochodzi z baterii słonecznych, a w wodę schronisko zaopatruje się z pobliskiego strumyka lub topniejącego śniegu. Schronisko dysponuje salą do spania na poddaszu oraz salą jadalną i bufetem na parterze. Ciekawostki Swoistą atrakcją w Chacie pod Rysami jest kabina toaletowa znajdująca się nad przepaścią około minuty drogi od schroniska, Tablica upamiętniająca wejście Lenina na Rysy w latach 1913-1914 była wielokrotnie niszczona, Jeśli turysta do Chatki pod Rysami przyniesie od 5 do 10 kg prowiantu, zostanie uraczony herbatą z sokiem malinowym, Przeczytaj o tym jak powstały rysy na Rysach. Informacje praktyczne Wędrówkę na Rysy najlepiej rozpocząć wczesnym rankiem, aby dotrzeć na szczyt jeszcze przed południem, kiedy widoczność jest dobra, później z pewnością zbiorą się chmury. Ze względu na znaczną wysokość i skoki temperatur należy pamiętać o ciepłej odzieży. Mimo dobrego oznakowania i zabezpieczeniu łańcuchami droga na Rysy nie jest łatwa – wymagana jest dość dobra kondycja i dobre obuwie do wspinaczki wysokogórskiej. Od 2007 roku możliwe jest przejście na słowacką stronę Tatr dzięki strefie Schengen Musimy liczyć się z tym, że w sezonie letnim szlaki prowadzące na Rysy mogą być przepełnione – jest to najchętniej zdobywany szczyt w Tatrach. Rysów ominąć nie sposób – są jednocześnie groźne i piękne. Tak naprawdę nie wiadomo, co wytrawnego turystę tak przyciąga. Kiedy ciekawość zostanie zaspokojona pojawia się chęć powrotu. Niemal pewne jest to, że kto ras Rysy zdobędzie, z pewnością będzie je zdobywał za każdym razem, kiedy przyjdzie mu przyjechać w najwyższe z polskich gór. [Głosów:259 Średnia: 110 3
Najwyższy szczyt w Tatrach po stronie polskiej. A co za tym idzie – także najwyższa góra w Polsce. Nic dziwnego, że wiele osób marzy o tym, by na nią wejść. Z całego kraju zjeżdżają się tysiące turystów z zamiarem spróbowania swoich sił w drodze na Rysy. Atrakcyjność tego celu przyciąga mniej i bardziej zaawansowanych górołazów, w każdym możliwym wieku i z różnym stopniem górskiego doświadczenia. A wszystko dlatego, że w Polsce wyżej stanąć się już nie da. Szlak na Rysy Na Rysy można wejść na dwa sposoby – czerwonym szlakiem od strony słowackiej i także czerwonym od Morskiego Oka, czyli ze strony polskiej. Mimo że różnią się one między sobą poziomem trudności, to o obu na pewno można powiedzieć to samo – są żmudne, długie i trzeba pokonać po drodze dużą różnicę wysokości. Przygotowanie do wejścia na Rysy powinieneś zacząć jeszcze na nizinach, bo na nic się zdadzą twoje chęci, jeżeli cały rok przesiedziałeś przed biurkiem lub na kanapie. Mimo że pozornie łatwo się dostać w ich rejon – w końcu szlak zaczyna się w najbardziej obleganym miejscu polskich Tatr – to jest to bez dwóch zdań szczyt wymagający. Na co konkretnie trzeba się przygotować? Postaram się opisać to poniżej. A ponieważ szlak z Morskiego Oka wzbudza dużo emocji, zwłaszcza wśród początkujących turystów, to właśnie nim się będziemy wspinać. Droga: Palenica Białczańska – Morskie Oko – Czarny Staw pod Rysami – Bula pod Rysami – Rysy – Bula pod Rysami – Czarny Staw pod Rysami – Morskie Oko – Palenica Czas według mapy: 11 h 40’ Dystans: 24,8 km (12,4 km w jedną stronę) Przewyższenie: 1515 m (suma podejść: 1708 m) Osławiona asfaltówka Jak już pisałam wyżej, do wejścia przyda ci się dobra kondycja. Po polskiej stronie najdalej możesz dojechać busem lub autem na parking w Palenicy Białczańskiej (obecnie trzeba rezerwować miejsca parkingowe na kilka dni wcześniej – sprawdź na stronach TPN), który znajduje się na wysokości 984 m (a ty finalnie masz się znaleźć ponad 1500 metrów wyżej!). Tutaj przejdziesz przez bramki wejściowe do Tatrzańskiego Parku Narodowego i zaczniesz swoją przygodę. Początek to oczywiście osławiona asfaltówka prowadząca do Morskiego Oka (przez niektórych błędnie nazywana ceprostradą, bo ta właściwa znajduje się gdzie indziej). Ten spacer zajmie ci 2 godziny z kawałkiem. Przez wprawionych w bojach górołazów jest to znienawidzone 9 km dreptania asfaltem, ale są sposoby, by sobie tych nerwów oszczędzić. Droga Oswalda Balzera, czyli „asfaltówka” do Morskiego Oka. W tle widać już szczyty. Aby polubić ten element wycieczki, polecam na asfaltówkę stawić się bardzo wcześnie rano, co z resztą jest w ogóle dobrym pomysłem w wycieczce na Rysy. O świcie nie ma tu tłumów i co chwilę wymijających się fasiągów (przypominam przy okazji, że prawdziwy piechur nie korzysta z tych usług o żadnej porze). W promieniach porannego słońca również ta droga potrafi mieć swój urok. Po niedługiej chwili od wyjścia z parkingu w tle majaczą już szczyty Mięguszowieckie, z każdym krokiem coraz lepiej widoczne, a pierwszy na widoku (już po około 10 minutach od bramek) wyłania nam się najwyższy szczyt Tatr – Gerlach. Po 45 minutach dotrzesz do Wodogrzmotów Mickiewicza. Z mostu widać dwa z trzech wodospadów – Pośredni i Niżni Wodogrzmot, odpowiednio po prawej i po lewej stronie drogi. Jeszcze kawałek wędrówki za nimi i zacznie się seria skrótów przecinających asfaltową drogę. Po około 2,5 godziny od wyjścia z parkingu meldujemy się w Morskim Oku. Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami Morskie Oko można śmiało nazwać wizytówką polskich Tatr (zwłaszcza jak się podliczy ilość odwiedzających je turystów, w tym obcokrajowców). I nie ma co się dziwić – jest piękne. Staw otaczają wysoko wznoszące się Szczyty Mięguszy – Czarny, Pośredni i Wielki Mięguszowiecki Szczyt. Dumnie prezentuje się sylwetka Mnicha, która – mimo że niższa od towarzyszy, przyciąga od razu wzrok swoją ostrą, zadziorną turniczką. To miejsce, to również doskonała baza wypadowa dla taterników. Szczyty Mięguszowieckie wznoszą się dumnie nad Morskim Okiem Ze schroniska czeka cię jeszcze czterogodzinna wyrypa do góry, więc to dobry moment na krótki odpoczynek i jakąś przekąskę. W schronisku znajduje się przechowalnia plecaków, można za 3 zł zostawić większy sprzęt np. śpiwór, karimatę i odzież, jeśli jesteś przygotowany/a również na nocleg w górach. Po odpoczynku, z Morskiego Oka ruszamy czerwonym szlakiem wzdłuż stawu w stronę Czarnego Stawu pod Rysami. Jest to bardzo przyjemny spacerek po kamiennej ścieżce, aż dojdziesz po 20 minutach do schodów wiodących pod staw. Niepozorne kamienne schodki potrafią naprawdę dać w kość, ale jest to dobra rozgrzewka, bo od tego momentu twoja droga będzie coraz bardziej stroma. Przy Czarnym Stawie oczywiście warto się zatrzymać, ponieważ to świetny punkt widokowy na znajdujące się poniżej Morskie Oko i Dolinę Rybiego Potoku. Widać stąd, jak woda z Czarnego Stawu spływa kaskadami Czarnostawiańskiej Siklawy wprost do Morskiego Oka. Nad Czarnym Stawem pod Rysami wznosi się też oczywiście cel twojej wspinaczki – Rysy, wraz z granią Niżnych Rysów i Żabimi szczytami. Po prawej stronie widać także historyczną Kazalnicę Mięguszowiecką, na której znajdują się najtrudniejsze drogi wspinaczkowe w Tatrach. Ty tutaj odbijasz w przeciwną stronę. Znak wskazuje jeszcze 3 h 20 minut do szczytu. U podnóża szczytu Znad Czarnego Stawu pod Rysami musisz dostać się dokładnie na jego drugą stronę. Poprowadzi cię tam ścieżka wzdłuż lewego brzegu stawu. Ułożone na niej kamyki wiją się w wyraźną drogę, gdy ją pokonasz, będziesz u podnóża wymarzonej góry. W tym miejscu wszystko, co najłatwiejsze, jest już za tobą. Zaczyna się właśnie długie podejście po stromych stopniach, obsypującym się kamienisto-trawiastym zboczu i często śliskim błocie. Długi Piarg to bardzo żmudny i wyczerpujący element szlaku na Rysy. To właśnie tu góra weryfikuje kondycję i gotowość organizmu na takie wyzwania. Mimo że technicznych trudności jeszcze tutaj nie ma, to zawracający ludzie na tym podejściu są nierzadkim widokiem. Wzdłuż lewego brzegu stawu biegnie wąska ścieżka. Dalej widać już podejście Długim Piargiem i zakosy. Po półgodzinnym podejściu, ścieżka wije się brzegiem Kotła pod Rysami, który jest jednym z najbardziej zacienionych miejsc w Tatrach. Tu możesz zacząć czuć chłód, a przy gorszej pogodzie robi się tam też bardzo ślisko, więc przydatnym sprzętem są kije trekkingowe, o dobrych butach górskich już nie wspominając, bo to mam nadzieję, że jest dla ciebie oczywiste. Tutaj znajdziesz buty w góry. Kije trekkingowe na podejściu są naprawdę dobrym kompanem. Ponieważ nie chcę cię zniechęcać ani straszyć, to w całej tej udręce jest także niemały plus – widoki. No, pod warunkiem, że masz dobrą pogodę, bo ja już miałam okazję iść do góry, kompletnie nie wiedząc, co jest dookoła. Mam nadzieję, że ty będziesz mieć więcej szczęścia. Z tej perspektywy pięknie widać oba stawy i schronisko w dole. Po jakimś czasie znikną ci one z pola widzenia, ale spokojnie – nie na stałe i to dobry znak, bo świadczy o tym, że jesteś coraz wyżej. W drodze do łańcuchów miniesz bardzo charakterystyczny głaz na Długim Piargu (mi on się kojarzy z taką lwią skałą) – idealne miejsce na pamiątkowe foto. A wiadomo – takie są oblegane, więc czasem trzeba postać do niego w kolejce. Miałam szczęście (albo byłam przezorna, wychodząc wcześniej), bo nie musiałam stać w kolejce do zdjęcia na głazie. Pnąc się do góry, będziesz mijać również różnej wielkości tak zwane „wieczne śniegi”, co w przypadku drogi na Rysy widać gołym okiem już na początku podejścia, a nawet z Morskiego Oka. Pokaźne płaty śniegu zalegają tutaj w kotle i pod ścianami Buli przez cały rok. Bula pod Rysami jest kolejnym charakterystycznym punktem na twojej drodze. Raczej jej nie pominiesz, ponieważ w jej rejonie teren się ewidentnie wypłaszcza. Bula wznosi się na wysokości 2054 m Ale, uwaga! Szlak na nią bezpośrednio nie prowadzi, miniesz ją prawą stroną i zostawisz w tyle. To kolejne dobre miejsce na szybką regenerację, dlatego że zaraz, kilka kroków za nią, zaczynają się już pierwsze łańcuchy. W pobliżu Buli (z północno-wschodniej strony) wznoszą się Tomkowe Igły. Wyraźnie tu widoczne ostre turnie od razu rozpoznasz, bo nazwa „igły” pasuje do nich jak ulał. Po ciepłej herbatce z ładnym widokiem czas na owiane grozą… Trudności w drodze na Rysy Do tej pory największymi trudnościami było strome podejście Długim Piargiem, długi dystans oraz osypujące się spod nóg i śliskie kamienie. Jeśli ten test przeszedłeś/aś bez problemu to super – czas na najciekawszy element szlaku. I tu też czas na moją dygresję: bardzo dużo osób zapuszcza się wysoko bez przygotowania, ponieważ szlak w ¾ długości rzeczywiście nie oferuje nic ciekawego, poza widokami. Będąc już tak blisko, ludzie bez wcześniejszego obycia ze skałą, ekspozycją i doświadczenia na łańcuchach, decydują się na kolejny krok w stronę trudności, nie bardzo wiedząc, czym one w zasadzie są. Jeśli też czujesz, że należysz do tej grupy, to mówię ci – zawróć, nie ma w tym nic złego. Góra nigdzie się nie wybiera. Naprawdę nie ma sensu się ścierać, jeśli choć drobna cząstka ciebie czuje, że nie jest pewna tego, co robi. Nagła panika przy zderzeniu z przepaściami i wymagającym terenem jest realnym zagrożeniem i cudownie, jak tylko na niej się kończy. Niestety ciągle jeszcze docierają na niziny gorsze historie, a twoje ryzyko naraża także innych, którzy znajdą się w pobliżu. Koniec dygresji. Ekspozycja na odcinku z łańcuchami jest naprawdę duża. Skoro odpocząłeś/aś i wiesz, co robisz, możemy iść dalej. Szlak na Rysy – łańcuchy Do szczytu zostało czasowo około 1 – 1,5h. Łańcuchy od tego miejsca ciągną się w sumie na długości 300 m już do samego wierzchołka, ale są także miejsca, gdzie można na chwilę złapać oddech. W zasadzie pomiędzy grupami łańcuchów znajdują się przejścia zwykłą ścieżką. I bardzo dobrze, że one są, ponieważ musisz pamiętać, że szlak jest obustronny i często trzeba się mijać z osobami schodzącymi. Gdy wybierzesz się na szczyt w piękny letni dzień, to zapewne sam/a nie będziesz, a niektórym się spieszy do góry i mogą cię także mijać bokiem. Generalnie – trzeba uważać, im więcej jest ludzi dookoła – tym bardziej. Trudności zaczynają się niepozornie. Kruchy szlak zamienia się w większe bloki, a w oddali widać łańcuchy. Łańcuchami wkraczasz na skalną grzędę, która przebiega po lewej stronie żlebu, a dokładniej Rysy. Właśnie tej, o której większość myśli, że wzięła się z niej nazwa szczytu (tak naprawdę pochodzi ona od licznych rys na długim zboczu, które przechodzi przez Niżnie Rysy aż do Żabiej grani). Twoja droga będzie teraz cały czas stroma. Nieraz trzeba będzie zadrzeć wysoko nogę i trzymać się łańcucha. Są też miejsca, gdzie bez problemu można chwytać się skały. Granitowe tarcie daje pewny chwyt. Łańcuchy są poprowadzone przez bloki skalne, a czasem całkiem duże, bardziej gładkie płyty. To, co będzie ci sprawiać największą trudność, to zależy od ciebie – twoich umiejętności, siły, lęków, a nawet wzrostu. Ekspozycja co prawda jest cały czas bardzo duża, ale masz ją za plecami. Przez większą część tej wspinaczki będziesz podziwiać strukturę skały. Warto jednak czasem się rozejrzeć na boki, ponieważ znowu tutaj pięknie widać stawy, a także bardzo dokładnie grań Żabiego Konia – cel tatrzańskich wspinaczy. Warto się czasami odwrócić dla takich widoków 😉 Widoki ze szczytu Rysów Grzęda kończy się wyjściem na przełączkę. Wszyscy piszą, że to najbardziej eksponowane miejsce na szlaku. I mają rację! Dlatego tu jeszcze się nie rozluźniaj. Przejście jest bardzo wąskie, a po obu jego stronach – przepaść ponad 500 metrów w dół. Nie będę pisać, że to najtrudniejszy odcinek, bo jak już wspomniałam – zależy co, na kim robi wrażenie. W każdym razie to miejsce poznasz na pewno, a z niego masz już 5 minut do szczytu. Poruszając się wschodnią stroną grani, mijasz jeszcze kilka łańcuchów, bloków skalnych i… jesteś na szczycie! Gratulacje! Ostatnie kroki w drodze na szczyt. Za eksponowaną przełęczą teren jest już dużo prostszy Widoki zapierają dech. Możesz podziwiać jak na dłoni Wysokie Tatry Słowackie – na pierwszym planie doskonale widać Wysoką, a dalej również Ganek, Kończystą i Gerlach. W dole pięknie prezentuje się z całym swoim otoczeniem Mięguszowiecka Dolina. Widać także na północy szczyty wokół Doliny Rybiego Potoku i Dolinę Białej Wody. Rozróżnisz bez problemu również Tatry Zachodnie. W takich momentach można by mieć oczy dookoła głowy. Przy dobrej pogodzie z Rysów widać aż 80 innych szczytów i 13 stawów. Podobno przy idealnych warunkach widoczność jest na 200 km do przodu, więc realnie możesz zobaczyć nawet Kraków w oddali! Rysy mają trzy wierzchołki, a ich najwyższy liczy sobie 2503 m (według najnowszych danych jest to jednak 2500 m W całości znajduje się po stronie słowackiej, dlatego my pamiętamy zawsze wysokość wierzchołka granicznego, północno-zachodniego, czyli 2499 m Warto się pokusić o te 4 (a może tylko 1 ;)) dodatkowe metry i przejść na najwyższy wierzchołek. Przejście jest eksponowane, ale nie ma w nim trudności. To dosłownie kilka kroków. Przejście na słowacki wierzchołek, a w tle Wysoka i Gerlach. Kilka praktycznych wskazówek Na koniec chcę ci zostawić parę praktycznych wskazówek, jeśli ci się spodobają, korzystaj śmiało. – Trudność szlaku: mówi się, że to jeden z najtrudniejszych szlaków w Tatrach. Wskazówka ode mnie: oswój się z ekspozycją i sztucznymi ułatwieniami, zanim wybierzesz się na Rysy. Na pierwszy raz świetnym wyborem jest Szpiglasowy Wierch od Doliny Pięciu Stawów lub Zawrat z Doliny Gąsienicowej. Rysy nie powinny być twoim pierwszym tatrzańskim szczytem, jeśli nie masz doświadczenia. – Pora roku i dnia: na Rysy najlepiej wybrać się oczywiście latem (lipiec i sierpień, a przy dobrych warunkach czerwiec i wrzesień). Wtedy dzień jest najdłuższy, a pogoda najładniejsza. Na szlaku nie powinno już być topniejącego śniegu. I wtedy też… wchodzi najwięcej ludzi… Rysy to najwyższa góra w całych Tatrach, na którą prowadzi szlak turystyczny. Postaw na świt. I tak zapewne nie będziesz sam/a na szlaku, ale z prawdziwym tłumem miniesz się, już schodząc. W trudnościach lepiej nie stać w kolejce i nie przepychać się między sobą. – Dojazd: na parking w Palenicy Białczańskiej przez cały tydzień kursują busy z Zakopanego. Zazwyczaj jeżdżą one do godzin wieczornych. Warto sprawdzić rozkład, jeśli planuje się wracać po zmroku do Zakopanego. Swoje auto można zostawić na parkingu po wcześniejszej rezerwacji miejsca. Rezerwować można online na stronach TPN. – Pogoda: przed wyjściem pogodę zawsze należy sprawdzić, to oczywiste, ale doświadczenie nauczyło mnie, że w Tatrach najlepiej się sprawdza ta, którą aktualnie widać na niebie. Obserwuj chmury, mgły i wiatr na bieżąco, by w razie załamania zawrócić. W górach najpewniejsza pogoda jest rano, więc to kolejny powód, by wcześniej wstać. Popołudniu często jest zmienna i przychodzi załamanie. Weź też pod uwagę, że na szczycie temperatura będzie niższa o co najmniej kilka stopni, a wiatr potęguje zimno. – Co ze sobą zabrać? Dobrą kondycję, trochę zdrowego rozsądku i oczywiście ładną pogodę. A tak całkiem serio to dobrą poradę znajdziesz w naszym filmie: Dla mnie święta trójca w górach to: buty, kurtka przeciwdeszczowa i plecak – to musi być pierwszorzędnej jakości, sprawdzone i niezawodne. Resztę można nadrobić doświadczeniem. Pod tym linkiem znajdziesz kurtki przeciwdeszczowe nie tylko w Tatry. – Zestaw typu via ferrata: ratownicy i pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego sugerują używanie na szlakach ze sztucznymi ułatwieniami zestawu – uprząż i lonża. Jeśli tylko masz ochotę, to zabezpiecz się w ten sposób. Wcześniej jednak poćwicz przepinanie, żeby nie sprawić sobie kłopotu na wysokości. Weź też pod uwagę, że lonża będzie mniej płynnie przesuwać się po łańcuchu niż stalowej lince, więc wybierz taką z dużym prześwitem karabinków. – Ostrożność: naprawdę w takich miejscach jej nigdy za wiele. Rysy są obsypującym się szlakiem, zarówno w dolnej, jak i górnej jego części. Bądź ostrożny/a, by nie zrzucać kamieni na innych i czyjny/a, by wypatrywać tych, które mogą spaść na ciebie. – W MOKu (czyli schronisku nad Morskim Okiem) możesz zostawić duży plecak i udać się na szczyt z mniejszym pakunkiem, jeśli spędzasz w górach kilka dni. – Pamiętaj, że zejście trwa równie długo co wejście, więc zaplanuj na zdobycie Rysów cały dzień. To około 8 godzin z samego Morskiego Oka i z powrotem. – Jeśli masz czas, polecam schodząc, zjeść obiad w Roztoce – mają tam przepyszną kuchnię. Na koniec pamiętaj, by kogoś poinformować o swoich planach i naładować telefon. Numery ratunkowe do TOPR i HZS znajdziesz poniżej. Warto zapisać je sobie w telefonie. Do zobaczenia na szczycie! Jeśli jesteś jedną z tych osób, która bardzo chciałaby wejść na Rysy, ponieważ zdobywa kolejne szczyty do projektu Korona Gór Polski, to zajrzyj do naszych pozostałych tekstów o KGP – może Rysy zainteresowały cię dlatego, że właśnie stawiasz sobie poprzeczkę coraz wyżej i chcesz próbować swoich sił na coraz trudniejszych szlakach? To dla ciebie także coś mamy! Co powiesz o via ferratach? I nie – wcale nie musisz jechać nigdzie daleko. Mamy całą serię wpisów o via ferratach blisko Polski – zajrzyj do niej koniecznie i zainspiruj się na kolejną przygodę!
Przygotowanie do górskiej wędrówki Wycieczka w góry to bardzo przyjemny sposób spędzenia aktywnie czasu, z korzyścią dla naszego zdrowia. Piękne, otaczające widok wpływają pozytywnie na nasze samopoczucie a ruch na świeżym powietrzu to samo zdrowie. Warto jednak pamiętać, że w górach może być też niebezpiecznie. Nagłe zmiany pogody i temperatur, ograniczona widoczność czy po prostu duże zmęczenie mogą być przyczyną wypadków lub nieprzyjemnych zdarzeń na szlaku. Jak w takim razie przygotować się na górską wycieczkę, żeby uniknąć tych nieprzyjemności. Dobrze zaplanowana trasa To podstawowa sprawa, to gdzie się wybieramy w dużej części wpływa na to jak należy się przygotować. Co innego, gdy idziemy na spacer jedną z górskich dolin, gdy w każdym momencie możemy szybko wrócić, a co innego, gdy wyruszamy na szczyt górski i sam powrót ze szlaku może nam zająć kilka godzin. Czas mamy ograniczony poprzez porę dnia, można chodzić od świtu do zmierzchu i to pierwszy element planowania trasy. Należy zejść z gór wtedy, kiedy jest jeszcze jasno. Druga sprawa to dostosowanie trudności trasy do możliwości wszystkich uczestników wycieczki. Jeżeli idziemy z małymi dziećmi to nie wymagajmy od nich tej samej siły, co mają dorośli. Czasem dzieci mogą nas zaskoczyć swoją wytrzymałością, ale w tym wypadku lepiej dmuchać na zimne. Najlepiej wcześniej rozeznać siły uczestników na krótszej trasie a dopiero potem planować dłuższe wyprawy. Bezwzględnie należy wziąć ze sobą mapę szlaków, na które się wybieramy wraz z oznaczeniem czasów przejścia poszczególnych odcinków. Na czasy podane na mapie należy wziąć poprawkę (warto zrobić test na krótszym odcinku), gdyż sporo map przekłamuje ilość czasu potrzebnego do przejścia. Z miejsca, którego ruszamy, najlepiej tam gdzie nocujemy, zostawiamy informacje gdzie się wybieramy i kiedy zamierzamy wrócić, a w komórce zapisujemy numer TOPR (Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe). Buty i ubranie Wbrew panującym dość często zwyczajom nie chodzi się po górach w sandałach czy tym bardziej w klapkach. Schodzenie z gór ze skręconą kostką nie należy do przyjemnych. Buty powinny być wysokie, chroniące kostkę przed wyginaniem, na twardej podeszwie – najlepiej nieprzemakalne. Nie są może one tak wygodne jak trampki, ale zapewniają bezpieczeństwo stopie. Buty warto rozchodzić wcześniej, wyjście w góry w nowych butach kończy się odciskami i obtarciami i później niewiele można z tym zrobić. Warto założyć też grube skarpety, które dodatkowo będą chroniły nasze stopy. Buty są najważniejsze jednak pozostała część garderoby również ma znaczenie. Ubieramy się warstwowo i w zależności od panującej wokół temperatury zakładamy kolejne lub zdejmujemy. Nawet, jeżeli panuje słoneczna pogoda w naszym plecaku powinien się znaleźć ciepły polar, kurtka przeciwdeszczowa, w zimniejsze miesiące warto zabrać czapkę i rękawiczki. Może przydać się też druga para skarpet. Sprzęt i prowiant Co do sprzętu, to, jeżeli nie wybieramy się na jakąś szczególnie trudną trasę to można pozostać przy wzięciu kijków. Jedni lubią z nimi chodzi inni nie, zależy od własnych preferencji. Warto sprawdzić jak się nam z nimi idzie, stanowią sporą ulgę dla nóg przerzucając trochę pracy na ręce. Przydają się też przy schodzeniu, szczególnie ze stromych, kamienistych szlaków. Jeżeli chodzi o jedzenie i picie to na pewno butelka wody na każdą osobę – najlepiej niegazowana. Żadnych słodkich soków czy coca coli, po których będzie nam się chciało jeszcze bardziej pić. Można rozważyć termos z ciepłą herbatą lub kawą, przyda się na górze gdzie jest chłodniejsze powietrze i wieje. Kanapki, batony, czekolada, czyli wszystko co daje nam energię i zawiera cukier, o zbędne kalorie nie ma się co martwić – spalimy. Niezależnie od tego jak jesteśmy przygotowani, w razie niebezpieczeństwa warto zachować zdrowy rozsądek i nie panikować. Czasem jest to trudne bo góry, które zmieniają charakter (np. w trakcie burzy) wyglądają naprawdę niebezpiecznie. Nie należy za wszelką cenę osiągać celu wyprawy, czasem lepiej wcześniej zawrócić i oszczędzić sobie nieprzyjemnych wrażeń. Dobrze przygotowani i zachowując rozsądek na pewno będziemy cieszyć się z każdej wycieczki górskiej.
całodzienna letnia wyprawa na rysy